Squid Game vs. Alice in Borderland

squid game vs. alice in borderland

Recenzja: https://azjatyckiekino.pl/squid-game/

Recenzja: https://azjatyckiekino.pl/alice-in-borderland/

Squid Game vs. Alice in Borderland

squid game vs. alice in borderland

Oba seriale dotyczą podobnej tematyki, a mianowicie umieszczeniu graczy na przedziwnych arenach do gier. W przypadku produkcji z Korei Południowej jest to zamknięty kompleks na bezludnej wyspie, Japończycy poszli w kierunku większej tajemniczości i sprawili, że tokijska metropolia świeci pustkami.

Jeśli ktoś z Was zajrzał do recenzji tych oto seriali wie doskonale, że obie produkcje otrzymały tę samą ocenę, czyli 8/10. Jednak ktoś musi wygrać skoro to zestawienie się w ogóle pojawiło.

Zanim dojdziemy do sedna sprawy kolejno przekalkulujmy za i przeciw.

Muzyka

Zarówno w ”Squid Game”, jak i ”Alice in Borderland” muzyka dodaje swoistego klimatu. Koreańczycy postawili na dźwięki, które bez wątpienia wywołują niepokój. Sekrety kryjące się między nutami i półnutami są wyczuwalne. Budują swego rodzaju napięcie czyniąc serial nieco dziwnym, a samo towarzystwo muzyki oddziałuje na naszą psychikę. Japończycy zwykle mają ogromny problem z doborem odpowiednich utworów. Nawet w produkcjach stricte opowiadających o zespołach, boysbandach, girlsbandach muzyka kuleje. Na dobrą sprawę tylko utwór przewodni jest ok, choć nie zawsze. ”Alice in Borderland” broni się w tym aspekcie znakomicie. Utwory nie zapadają bardzo w pamięć i porównując ją do tej ze ”Squid Game” są mniej wyraziste, jednak lepiej oddają charakter i powagę sytuacji.

S < A

Kreacja postaci

To dopiero zagwostka.

squid game

W ”Squid Game” chodziło twórcom przede wszystkim o to, aby uwydatnić mroczne, mordercze instynkty graczy. Ich przebiegłość. umiejętność manipulacji, pokazanie postaci z dobrej i ze złej strony. Ciekawym aspektem były także ich poszczególne śmierci w grach, które odnosiły się do tego, co przydarzyło im się poza arenami w normalnym, szarym życiu. Pogoń za pieniądzem była tak silna, że ludzie stracili w większości zdrowe zmysły. Uczestnicy sami zgotowali sobie taki los, ponieważ przyczynili się do powstania ogromnych długów. Można analizować ich postawy, jednych szczerze znienawidzić i w sumie ustawiać ich w pewne szablony. Zagadką są wciąż ludzie w maskach i ich funkcja w sadystycznej organizacji. Teorie już od dawna galopują w Internecie, ale aby się przekonać o ich prawdziwych zadaniach trzeba poczekać na sezon drugi.

alice in borderland

Na samym wstępie tego akapitu od razu powiem, że postacie w ”Alice in Borderland” są lepsze niż u Koreańczyków. Mam do tego wiele argumentów, jednak trzeba na wszystko spojrzeć obiektywnie i podkreślić, że choć podobieństw jest mnóstwo to przepaść dzieli te dwa seriale. W recenzji chwaliłam flashbacki i będę to robić bez końca. Ujęcie żyć bohaterów sprzed trafienia do alternatywnej rzeczywistości Tokio są genialne. Napisanie poszczególnych postaci przez autora mang jest powiewem oryginalności trzymanej w pewnych ryzach. Mamy graczy i mistrzów gry, którzy nadal nie są nam znani, a ich działania pozostają tajemnicą. Więcej zawiłości, mnóstwo psychologicznego podejścia, ale aktorzy w ”Squid Game” działali na innej płaszczyźnie i wywiązali się z tego bardzo dobrze stąd szala się nie przechyliła.

S = A

Plot

Granie w gry. Ryzykowanie życia podczas każdej konkurencji. Zdrady i wsparcie. Przykra przeszłość oddziałująca na dorosłe życie. Żal i poczucie winy. Skojarzenia dające widzom poczucie pewnego komfortu i lepszą kompatybilność, zwłaszcza ci, którzy nie mają styczności z azjatycką kinematografią.

W ”Squid Game” mamy dwa świetne elementy, które tworzą fundamenty podtrzymujące rozgrywane konkurencje na arenach przypominających dziecinne pokoiki czy plac zabaw. Gry nie są skomplikowane. Nie wieje nudą, ale od pierwszego odcinka było wiadomo, co się wydarzy. Dlatego tak dobre są poboczne wątki. Pierwszym z nich jest indywidualne śledztwo Hwanga Jun-hoo. Policjant poszukujący zaginionego brata natrafia na szajkę zamaskowanych mężczyzn, którzy handlują ludzkimi organami. Przeplatające się historie wpasowują się w całość i dają mnóstwo frajdy w przerwie od rozgrywek.

”Alice in Borderland” jest nadal owiane tajemnicą. Nie wiemy wielu kluczowych rzeczy. Pytania pozostają bez odpowiedzi, a wątek z krupierami i zbieraniem talii kart podsyca ciekawość. Dodatkowo sama tokijska arena tli w głowach mnóstwo dodatkowych pytać. To co zdecydowanie góruje nad koreańskim serialem to z kolei nieprzewidywalność. Dowodem na te słowa jest chociażby trzeci odcinek serii. Od tamtego momentu widz się dwoi i troi wymyślając kolejne teorie, pozostaje w szoku, jest zepchnięty z pantałyku. Flashbacki górują, SGI zaś szwankuje. Lepiej pod względem wizualnym prezentuje się ”Squid Game”, choć wygląda groteskowo. Jednak nie lubię banałów dlatego też plot lepiej wypada u Japończyków.

S < A

Squid Game < Alice in Borderland

Debatować można bez końca, a tak naprawdę prawdziwym rozstrzygnięciem okażą się drugie sezony. Na ten moment wygrywa japoński serial i główną przyczyną mojego wyboru jest nieoczywistość. ”Alice in Borderland” ma jeszcze wiele asów w rękawie, natomiast twórcy ”Squid Game” od razu pokazali nam całą talię kart. Oczywiście niektórych dziwił fakt kto był szefem organizacji gier, dla mnie to nie było żadnym zaskoczeniem. Chyba za dużo oglądam kryminałów i pewne plot twisty mnie po prostu nie uderzają. Dużo też będzie zależeć od gustu tak mi się wydaje. Niektórzy wolą oglądać japońskie a inni koreańskie dramy. Znacznym powodem są zachowania danych narodowości i czasem nieznajomość kulturowa może wprowadzać w zakłopotanie oglądającego. Dlatego właśnie w swoich recenzjach stawiam na wyjaśnienia i postaram się zaszczepić tej ”azjatyckości” w czytających.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.